Takie rzeczy znowu w Polsce?

Standardowy
#czarnyponiedziałek

#czarnyponiedziałek

Czy ktoś mi może powiedzieć od kiedy w naszym kraju zabronione jest manifestowanie swoich poglądów? Koszulka z pacyfką i krzyżyk na szyi są jeszcze legalne?

Kiedyś słyszałam, że faktycznie manifestowanie poglądów nie jest legalne kiedy ktoś chce paradować ze swastyką, to jednak okazało się nieprawdą.

Zaplanowałam sobie dziś czarny strój na zakupy. Bez związku z protestem, mam nadzieję, że mnie nie zgarną. Zwłaszcza, że będzie czarniejszy (strój) od tego, w którym protestowałam. Może dodać czerwony szalik? Chociaż czerwony szalik chyba też może być uznany za manifest (niekoniecznie moich poglądów, ale zawsze ktoś może to z jakimiś poglądami skojarzyć).

Dziesięć nauczycielek stanie pod zarzutem „publicznego manifestowania swoich poglądów związanych z poparciem dla zorganizowanego w tym dniu na terenie całego kraju protestu dotyczącego zmian przepisów w zakresie prawa do aborcji”.

Widzicie treść tego zarzutu?

Przeczytajcie to jeszcze raz :

Dziesięć nauczycielek stanie pod zarzutem „publicznego manifestowania swoich poglądów związanych z poparciem dla zorganizowanego w tym dniu na terenie całego kraju protestu dotyczącego zmian przepisów w zakresie prawa do aborcji”.

Nie dajcie się zastraszyć.

Zainspirowane przez: http://www.dziennikzachodni.pl/strona-kobiet/a/za-czarny-protest-pod-sad-bo-przyszly-do-pracy-ubrane-na-czarno,11773745/?utm_source=social-media-facebook&utm_medium=przycisk-gora

Wykreślanki – nauka i zabawa

Zanka poleca
Standardowy

Jako dziecko uwielbiałam wykreślanki. Znajdowanie ukrytych słów zawsze sprawiało mi wielką przyjemność. Do dziś uważam, że to doskonały sposób aby zająć dziecko. Teraz kiedy w niektórych województwach trwają ferie zimowe można pomyśleć o przygotowaniu dla dzieci własnych wykreślanek, w różnych językach!

sprawdź się

Znalazłam w internecie narzędzie pozwalające na tworzenie diagramów do wykreślania. Można z niego korzystać na portalu świat nauczyciela

Poniżej trzy wykreślanki, które przygotowałam za pomocą tego narzędzia. Można je ściągnąć i wydrukować.

1. Znajdź 10 słów związanych z feriami zimowymi.

wykreslanka - ferie zimowe2. Znajdź 10 słów kojarzących się z basenem.

basen

3. Znajdź 15 słów związanych z jedzeniem

jedzenie

 

Jak pewnie zauważyliście, można modyfikować kształt ramek, oraz kolory ramek i liter we własnym diagramie. Można też decydować czy ma być mniejszy, czy większy. A także, czy wyrazów będzie można szukać też wspak i po skosie. Sami też decydujemy ile słów  chcemy ukryć w diagramie i wpisujemy je w okienku.

Anglia od kuchni – „Śpiączka cukrzycowa”

strawbery creation
Standardowy

Dzisiejszą sobotę postanowiliśmy spędzić jak tradycyjna polska rodzina i trochę ogarnąć mieszkanie. Pomysł okazał się całkiem niezły, bo nasz pokój jest teraz znacznie większy, a w łazience pachnie lepiej. Sprzątanie okazało się jednak tragicznie nudne, jak zwykle.

Zastanawiam się czy naprawdę są ludzie, którym sprawia ono przyjemność*.

Czy ktokolwiek na świecie myśli sobie rankiem „Och jak wspaniale! Nastał dziś mój ulubiony dzień! Dzień sprzątania!”

Niezależnie od tego czy istnieją czy nie, ja się do nich nie zaliczam, więc dla osłody postanowiłam sobie powspominać.

W Southampton w południowej Anglii działa sieć kawiarni Sprinkles Gelato.. Można tam zamówić gofry, których zjedzenia nie poleciłabym nikomu kto ma problemy z poziomem cukru we krwi. Jeśli natomiast ktoś jest zdrowy jak ryba i ma ochotę zaszaleć i spełnić gofrowe marzenia powinien wybrać się właśnie tam. Na zdjęciach „strawbery creation”.

tyle szczęścia

Polecam zamawianie porcji na dwie osoby. Zawsze można zamówić drugą!

*Studenci w czasie sesji się nie liczą.

Bez czego nie ruszać w podróż. Czyli ulga z cytryną.

woda z cytryną
Standardowy

Wybierając się w podróż warto zadbać o swój komfort. Jeżeli na coś chorujemy lub często padamy ofiarą jakiejś infekcji warto zabrać ze sobą leki, które pomogą nam jeśli przytrafi nam się taka „niespodzianka” za granicą. Zwykle wszyscy pamiętają o tym, by zabrać ze sobą często zażywane leki podróżując na wschód albo poza Unię Europejską.

leki

Ja przed laty często zapadałam na zapalenie gardła i pęcherza i nie wyobrażałam sobie, by wyruszyć w świat bez leków. Tymczasem jednak przypałętała się do mnie pewna choroba przewlekła i na dłuższy czas uniemożliwiła mi zażywanie dodatkowych leków, nawet takich bez recepty. Zmusiło mnie to do większej troski o własne zdrowie i odkrycia różnych sposobów radzenia sobie z bólem bez użycia leków.

Teraz pojechałam do Anglii na 10 dni i wierzcie mi, kiedy pierwszego dnia poczułam, że coś złego dzieje się z moim pęcherzem nawet przez myśl mi nie przeszło, że nie da się tam od ręki kupić popularnych u nas, przynoszących ulgę w takiej sprawie tabletek, które znowu mogę już brać. Oczywiście efekt był taki, że jakoś przemęczyłam się 10 dni starając trzymać się w cieple i apogeum dolegliwości przypadło na stresującą i pełną nieoczekiwanych przygód podróż powrotną.

W 13 godzinie podróży chciałam już tylko wyć.

pain-1015573_1920

Oczywiście po powrocie do domu z pomocą D. zaopatrzyłam się w potrzebne leki i zaczęłam kurację.

Podczas zapalenia pęcherza powinno się całkiem sporo pić.

Przed laty, kiedy nie mogłam zażywać leków i musiałam jakoś przecierpieć odkryłam, że największą ulgę przynosi mi picie ciepłej wody z cytryną. Dzisiaj mogę już zażywać leki, ale w chwilach największego bólu nadal sięgam po szklankę ciepłej wody z sokiem z całej cytryny. Nie mam pojęcia czy w ten sposób jakoś sobie nie szkodzę, ale wiem, że jeżeli zaraz po wypiciu tej mikstury wskakuję pod kołdrę ból mija zdecydowanie szybciej i można zasnąć.

cytryna

Mój przepis jest taki

1 duża, soczysta cytryna

1 szklanka ciepłej wody (mocno ciepłej ale nie gorącej)

0 cukru! – z cukrem nie działa

Pijemy póki ciepłe, ostatnie siku  i do łóżka.

Zwykle czekam godzinę między zażyciem leku,

a wypiciem wody z cytryną.

A wy? Jakie macie domowe sposoby? A może ktoś wie, czy w ten sposób można zrobić sobie krzywdę?

Agatha Christie, czyli pewniak.

vintage
Standardowy

Podobno nie wszyscy lubią twórczość Agathy Christie.

Ja lubię, szczególną przyjemność sprawia mi czytanie kryminałów z udziałem uroczej starszej damy, panny Marple. Nadmienię, że kryminały pani Christie czytuję od czasu do czasu, w kolejności absolutnie losowej i nigdy nie sprawdzam o czym jest, ani który bohater występuje  w kolejnym. Tym razem miałam szczęście i wylosowałam aż dwa z udziałem bystrej staruszki.

Co ciekawe postać panny Marple została oparta na prawdziwej osobie. Pierwowzorem była babka Agathy, ze strony matki.

https://harrogateinternationalfestivals.com/


https://harrogateinternationalfestivals.com/

Wydana w 1964 „Karaibska Tajemnica” (A Caribbean Mystery). Młodszych czytelników może zaskoczyć, że fabuła osadzona jest w Indiach Zachodnich* dokąd panna Marple wybrała się dzięki uprzejmości swojego niezawodnego siostrzeńca. Opisy piaszczystych plaż i wysokich temperatur bardzo umiliły mi czas w styczniu. Zwłaszcza, że znajduję się właśnie w strefie klimatu umiarkowanego. Moja ocena 4/5 – znalazłam wszystko to czego szukałam. Lekka lektura doskonała na podróż lub leniwe popołudnie.

*Indie Zachodnie to jedna z dawnych nazw, jakimi określano Karaiby, do dziś stosuje się ją w odniesieniu do niektórych wysp. Między innymi Gwadelupy i Dominikany.

Oraz wydany rok później „Hotel Bertram” (At Bertram’s Hotel). Bardzo podobał mi się brytyjski klimat tej powieści. Bystry umysł panny Marple przywracał wiarę w niepozorne staruszki i w ogóle jest to całkiem niezła książka dla każdego kto… nie jest akurat na restrykcyjnej diecie, bo znajdują się w niej bardzo sugestywne opisy smakołyków. Moja ocena 4,5/5

Anglia od kuchni – fish and chips

Standardowy

Trudno mi sobie wyobrazić stereotypową angielską kuchnię bez fish and chips, czyli ryby z frytkami.
Prawdę mówiąc, przed laty spędziłam w Zjednoczonym Królestwie kilka miesięcy i nie wpadłam na to, żeby spróbować typowo angielskiego jedzenia. Tym razem, D. postanowił próbować angielskich smaków, a ja dałam się w to wciągnąć.

WP_20160114_14_51_35_Pro

Rybę z frytkami jadłam dwukrotnie. Raz w pubie, a raz w takiej typowej budzie, gdzie pakują twoje jedzenie w papier (który zastąpił gazetę). Muszę przyznać, że ta pierwsza – z pubu była pyszna, jednak ta z papieru zostawiła ją daleko w tyle.
Powszechnie wiadomo, że Anglicy uwielbiają groszek. Jeśli będziecie kiedyś zamawiali rybę z frytkami, albo inne danie koniecznie zamówcie do niego mushy peas. Czyli coś w rodzaju puree z groszku. Kiedy wahałam się w pubie czy warto tego spróbować jeden z klientów wtrącił się do rozmowy i wykrzyknął „spróbuj koniecznie! to jest pyszne!”.
Trzeba mu przyznać rację.
Mushy peas można też zrobić samemu, albo (jak prawie wszystko na wyspach) kupić w puszce. Takie groszkowe puree z puszki wystarczy podgrzać przez kilkadziesiąt sekund i można pałaszować.

toast

Niektórzy mogą poczuć się zaskoczeni, kiedy przy składaniu zamówienia usłyszą pytanie czy życzą sobie dodatkowo kromkę chleba z masłem. Zwykle można nawet wybrać czy ma to być pieczywo jasne, czy brązowe. Domyślnie jest to chleb tostowy (w wersji bez użycia tostera;)).

A do ryby najlepiej napić się miejscowego cydru, świeżego soku lub zimnej coca-coli.

Życie z króliczkiem, czyli Bunny and the bull.

Standardowy

Pojawienie się filmu Bunny and the bull zawdzięczamy w głównej mierze Paulowi Kingowi, który nie tylko podjął się reżyserii tego pokręconego dzieła, ale też… stworzył scenariusz. Urodzony w 1978 roku King oprócz filmu, o którym piszę wyreżyserował między innymi serię The mighty boosh. Serial ten zyskał popularność na wyspach brytyjskich skąd pochodzi jego reżyser, nie jest jednak szerzej znany polskiej publiczności.

filmweb.pl

filmweb.pl

W 2009 roku, kiedy ja zaczynałam przygodę ze studiami filologicznymi Paul King wypuszczał w świat swoje dziwaczne filmowe dziecko. Film Bunny and the bull  z założenia komediowy, wymaga jednak od widza skupienia i dystansu do rzeczywistości. Nie jest to raczej historia, którą poleciłabym komuś po wyjątkowo stresującym tygodniu. Dobra jest jednak dla każdego komu nie przeszkadza wyjątkowo absurdalne poczucie humoru, odrealnienie i nietypowe animacje wrzucone w film.
Tutaj można obejrzeć zwiastun.

Jeśli masz ochotę poznać historię lękliwego Stephana, nieodpowiedzialnego Bunnego i zabobonnej Eloisy i pośmiać się, lub pokręcić głową nad dziwacznymi wizjami reżysera będzie do film dla Ciebie.

Moja ocena 3,5/5

A może widziałeś już ten film i masz pomysł na jego interpretację? Chętnie przeczytam ją w komentarzu.

Anglia od kuchni – Cream teas

cream teas
Standardowy

- Dziś pojedziemy na cream teas – oznajmiła piękna D.

-”śmietana herbatki?!” o co chodzi?

- To taki lokalny specjał, śmietanka herbatki, śmiesznie się nazywa, ale zobaczycie, jadłam to z B. i była zachwycona. - wyjaśniła D., i zapakowała nas do samochodu.- Sama odkryłam to dopiero 3 lata temu, czyli po 7 latach mieszkania w Anglii..

Ruszyliśmy więc w drogę do uroczej małej piekarenko – restauracji, gdzie mogliśmy skosztować czegoś niesamowicie pysznego!

piekarenka

Piekarenka, którą odwiedziliśmy okazała się urokliwym małym domkiem, który skrywał, klimatyczne angielskie wnętrze,

piekarenka

Sprzedawano tam świeży chleb, domowe ciasta, obiady, oraz oczywiście, pyszne i sycące cream teas

cream teas

cream teas to zestaw składający się ze świeżo upieczonej bułeczki (lub dwóch) z rodzynkami (lub jeśli ktoś nie lubi bez), kubełka kornwalijskiej śmietany  i pysznego słodkiego dżemu. Nieodłącznym elementem tej przekąski jest olbrzymia ilość gorącej herbaty, najlepiej z mlekiem. Jest to niewielki, ale bardzo sycący i ciężkostrawny posiłek, ponieważ kornwalijska śmietana (będąca chronionym produktem regionalnym) jest niezwykle gęsta i tłusta – niektórzy nazywają ją „śmietana masełko”, mówi się też, że to śmietana z Devon. Minimalna zawartość tłuszczu w tego typu śmietanie to 55%. Podobno, można uzyskać podobny smak mieszając kremówkę z serkiem mascarpone, polecam jednak wybrać się w podróż do Kornwalii i spróbować tego regionalnego produktu u ludzi, którzy naprawdę wiedzą co robią. Powszechnie wiadomo, że Anglicy oprócz słodkości lubią cydr, dlatego w budynku obok uroczej piekarenki można było kupić robiony na miejscu, alkohol produkowany przede wszystkim z jabłek, a przy okazji zakupów podziwiać takie cudo, stojące w garażu

 

auto przy cydrze

Muszę przyznać, że B. była słusznie zachwycona.

Drobne zmiany, dobre zmiany.

Standardowy

Oprócz czytania dużej ilości książek założyłam sobie jeszcze kilka rzeczy. Do moich postanowień na 2016 rok należą: rezygnacja z jedzenia mięsa (oprócz mięsa ryb), oglądanie sporej ilości filmów i seriali, nauka niemieckiego, znalezienie fajnej pracy itp. sparkler-677774_640

O ile przez całe życie czytałam dużo więcej niż statystyczny Polak, o tyle obejrzałam od niego znacznie mniej filmów i seriali. W tym roku postanowiłam trochę nadrobić.

Do tej pory udało mi się obejrzeć już kilka filmów.

Jednym z nich był niskobudżetowy „Człowiek z Ziemii” z 2007 roku w reżyserii Richarda Schenkmana. Muszę przyznać, że dawno nie widziałam filmu, który budziłby we mnie tak mieszane uczucia. Z jednej strony mam poczucie idealnie straconego czasu. Ten film nie wywołał u mnie żadnych żywych emocji, nie zmotywował mnie, do przemyśleń. Z drugiej jednak strony muszę przyznać, że świetnie przy nim odpoczęłam. Jeżeli chcesz się wyłączyć, albo potrzebujesz czegoś co poleci w tle, gdy będziesz się zajmował czymś tak pasjonującym jak prasownie ten film będzie idealny. 1.5/5

P.S. – Gra aktorska, nie wiem czy celowo taka, przyprawiała mnie o dreszcze.

Drugim filmem o jakim dziś wspomnę był „Pociąg do Darjeeling” w reżyserii Wesa Andersona. Filmy tego reżysera oglądamy z moim ukochanym D. stopniowo, już od pewnego czasu. Filmy tego reżysera mają bardzo charakterystyczny klimat, który można lubić albo odrzucić. Ja go lubię. Nie zawsze oglądam go z przyjemnością, ale zawsze wprawia mnie w przyjemny nastrój. Tak było i tym razem. Akurat „Pociąg…” nie był filmem, z oglądania którego czerpałam szczególną radość, jednak przemyślenia jakie po nim miałam i wspomnienia, które pozostawił sprawiają, że od razu się uśmiecham. Moja ocena 4/5

Absurdy współczesnego świata.

Standardowy

Gdzieś w tym wszystkim chodzi o psa.

A konkretniej…

Zauważyliście, że ludzie czują się zawstydzeni albo zażenowani, kiedy psy obwąchują  się przy nich, albo kopulują z poduszką/maskotką? Nogę łatwiej mi zrozumieć. Mnie to bawi strasznie.

Nie obwąchiwanie, ani kopulacja, a  to zawstydzenie. Pies psa obwąchiwał pod ogonem od zawsze. Jak dorastałam to nikt nie robił z tego afery. W życiu mnie nikt nie przeprosił, za to, że jego pies powąchał mojego jamnika. Ani ja nikogo za to nie przeprosiłam.

DSC_0018

A teraz mam drugiego psa. Kundla,a ściślej kundlicę.  I wiecie ile razy spotkałam się z przeprosinami za to, że czyjś pies podszedł  i powąchał pod ogonem? MNÓSTWO. Niektórzy przepraszają wprost, inni tego nie werbalizują, rzucając zawstydzone spojrzenie, jeszcze inni wołają „och Maksiu tak nie wolno”, „Dżeki, Dżeki zostaw, to obrzydliwe”, „Co ty robisz Sonieczko?! przecież to dziewczynka!” … .

Ludzie… SERIO?

Pies… to jest jednak pies. Możemy je kochać, wielbić i ubierać w kurteczki i sukieneczki… ale żeby im zabraniać być psem… to już przesada.

A Was to krępuje?